Co niszczy włosy latem?

Co niszczy włosy latem?

Porady stylistów

Latem włosy potrafią wyglądać pięknie… ale tylko przez chwilę. Słońce, wiatr, słona woda i basen działają jednocześnie, tworząc zestaw, który potrafi osłabić nawet najzdrowszy kosmyk. Czasem widać to dopiero po powrocie z wakacji, kiedy kolor jest wyblakły, końcówki chropowate, a całość robi się jakaś „trudna do ogarnięcia”. I właśnie wtedy pojawia się pytanie: co dokładnie tak męczy włosy latem?

BEAUTY FORUM&HAIR 2026 3

Słońce a włosy – co dzieje się z nimi podczas upałów?

Słońce potrafi dać włosom coś dobrego – lekko je rozświetla, robi naturalne refleksy. Ale jednocześnie zabiera im to, co najcenniejsze: nawilżenie i sprężystość. Wysoka temperatura otwiera łuski włosa, przez co traci on wodę dużo szybciej niż w innych porach roku. To dlatego pasma stają się suche już po kilku godzinach na plaży. Czasem wyglądają na bardziej sztywne niż zwykle, a przy dotyku łatwo wyczuć szorstkość.

W upały skóra głowy również pracuje inaczej. Zaczyna produkować więcej sebum, co sprawia, że u nasady włosy przetłuszczają się szybciej, a końcówki wręcz przeciwnie – wysychają. Dziwna mieszanka, która potrafi utrudnić stylizację. Nie każdy to zauważa od razu. Często dopiero po kilku dniach coś zaczyna się „nie układać”, a fryzura traci swoją lekkość.

Kolejna sprawa – łamliwość. Włosy nagrzane słońcem robią się bardziej podatne na uszkodzenia mechaniczne. Wystarczy zbyt gwałtowne związanie gumką, a końcówka pęka. Widać to szczególnie na blondach i włosach rozjaśnianych, bo są delikatniejsze i reagują na słońce szybciej niż naturalne, ciemniejsze kosmyki.

Dlaczego promienie UV osłabiają kolor i strukturę włosów?

Promienie UV przenikają w głąb włosa i działają tam trochę jak wybielacz. Potrafią rozbić pigment – zarówno naturalny, jak i ten z farby. Dlatego kolor latem blednie. Bywa też, że zmienia odcień na cieplejszy, bo jako pierwsze uciekają zimne tony. Dotyczy to szczególnie blondów, ale brunetki i rudości również odczuwają skutki.

UV wpływa nie tylko na barwę. Niszczy mostki siarczkowe, czyli takie malutkie „łączenia”, które odpowiadają za wytrzymałość włosa. Gdy ich ubywa, kosmyk robi się bardziej kruchy. Czasem wystarczy przeciągnąć dłonią po suchych włosach, a kilka z nich zostaje między palcami.

Włosy farbowane reagują jeszcze szybciej. Barwnik, który jest wprowadzany do wnętrza włosa podczas farbowania, ma określoną trwałość. Promieniowanie UV skraca ją nawet o połowę, jeśli włosy nie są zabezpieczone filtrami. Dlatego blond, który po farbie wygląda idealnie, po dwóch tygodniach intensywnego słońca potrafi być zupełnie inny – matowy, suchy, „wypłukany”.

Niektóre osoby zauważają też zwiększone puszenie. To normalne: im bardziej rozchylone łuski, tym łatwiej włos chłonie wilgoć z powietrza. A potem robi się wiatrak. Dosłownie.

Słona woda – wróg czy sprzymierzeniec fryzury?

Słona woda potrafi zrobić na włosach piękne fale. Te naturalne, plażowe, zupełnie niewymuszone. Tyle że za tym efektem stoi kilka procesów, które na dłuższą metę mocno męczą włosy.

Sól wyciąga z włosa wodę jeszcze szybciej niż słońce. Gdy kosmyki wyschną po kąpieli w morzu, stają się bardziej szorstkie. Czasem wręcz skrzypią pod palcami. To znak, że pasma tracą naturalny płaszcz ochronny. W efekcie włosy stają się kruche i łamią się przy byle okazji.

Do tego dochodzi tarcie. Kiedy mokre włosy ocierają się o ramiona, ręcznik, koszulkę albo o siebie nawzajem, szybciej powstają mikrouszkodzenia. Latem to normalne – chodzimy w mokrych włosach dużo częściej niż zimą.

Niektórzy mówią, że woda morska „oczyszcza” i dodaje objętości. To prawda, ale działa to jak peeling: chwilowo super, długoterminowo może być zbyt agresywne. Sól potrafi też rozpulchnić farbowane włosy, co dodatkowo przyspiesza wypłukiwanie koloru.

Chlor z basenu i jego wpływ na suche, matowe końcówki

Chlor to coś, czego włosy zwykle „nie lubią”. To środek dezynfekujący, który łatwo reaguje z barwnikami i tłuszczami. A włosy mają oba. Dlatego po kilku wizytach na basenie końcówki potrafią robić się matowe, sztywne i bardziej łamliwe. Chlor wysusza włos podobnie jak sól, ale działa trochę szybciej, bo mocniej narusza jego naturalną warstwę lipidową.

U blondynek może pojawić się efekt zielonkawego zabarwienia. To nie mit – to reakcja chemiczna między chlorem a miedzią obecna w wodzie basenowej. Wcale nie trzeba wiele, wystarczy kilka dłuższych sesji w basenie.

Chlor wnika też w przewody włosowe i zostaje tam na dłużej. Jeśli później dojdzie do kontaktu ze słońcem, proces niszczenia przyspiesza. Dlatego włosy mogą wyglądać na „zmęczone” nawet wtedy, gdy wcale nie były długo wystawiane na działanie UV.

Ratunek? Zawsze spłukiwać włosy czystą wodą jeszcze przed wejściem do basenu (mniej wchłoną chloru), a po wyjściu – koniecznie umyć szamponem. Ten krok naprawdę robi różnicę.

Wiatr latem – niewidoczny niszczyciel delikatnych włosów

Wiatr kojarzy się z czymś lekkim i przyjemnym, ale dla włosów potrafi być zabójczy. Gdy kosmyki są suche, a do tego rozchylone przez słońce i sól, każdy podmuch powoduje tarcie. A tarcie prowadzi do kruszenia. To dlatego po wakacjach wiele osób wraca z włosami, które plączą się jak nigdy wcześniej.

Wiatr wyciąga też z włosa nawilżenie – działa jak suszarka, tylko że bez kontroli temperatury. Im częściej wiatr „suszy” włosy w naturalny sposób, tym bardziej rosną szanse, że zaczną się rozdwajać. Najszybciej niszczą się te z przodu twarzy, bo są delikatniejsze i cały czas odkryte.

I jeszcze jedno: wiatr rozwiewa włosy, przez co wiele osób upina je mocniej. A mocne upięcia na suchych włosach kończą się zwykle tym samym – pękaniem i odkształceniami. Wystarczy jedno popołudnie na skuterze albo łódce i dramat gotowy.

Więcej informacji znajdziesz na stronach: "Zdrowie i uroda" portalu Ewolucja Myślenia.

BEAUTY FORUM&HAIR 2026 1